-Dziwne, poczułam się jakbym była częścią tego filmu.- powiedziałam siadając na stole obok Kayi.
-Bo jesteś- powiedział z zadziornym uśmieszkiem Thomas po czym poszedł do Dylana.
-Uuu, chyba komuś tu wpadłaś w oko- szturchnęła mnie Kaya.
-Mówiłam ci że nie, a zresztą on wczoraj rozstał się z Annie, a na prawdę ją kochał.- Powiedziałam patrząc na nią poważnym wzrokiem.
-Wiem że coś do niej czuł, ale dobrze się stało. A z resztą jest wolny. Laska czy ty nie widzisz tego jak on na ciebie patrzy? Jak co chwile obraca się żeby cię zobaczyć?- zapytała mnie retorycznie.
-Nie widzę.- roześmiałam się i zeskoczyłam z stolika łapiąc ją za rękę i ciągnąć za sobą.
-A ty co? Taka nie winna nie jesteś, widziałam twój wzrok i to zagryzanie wargi.- powiedziałam unosząc brwi.
-Cooo, co ty gadasz- zaśmiała się.
-No mnie nie oszukasz, podoba ci się Dylan i to mocno!- Zaczepiłam ją za łokieć i poszłyśmy w stronę chłopców.
-No okej okej, przyznaje się bez bicia, ale ty nie możesz zaprzeczyć że podoba ci się Tommy- powiedziała patrząc na mnie tajemniczym wzrokiem.
-No nie moge zaprzeczyć.- Uśmiechnęłam się i obróciłam głowę s w stronę chłopaków.
-Z czego tak chichotacie?- Zapytał Dylan jedząc ciastko.
-A tam, babskie sprawy.- Powiedziała patrząc na niego potem na Thomasa i znów na niego.
-To jak idziemy gdzieś dziś wszyscy w czwórkę? Głupio tak zmarnować taki ładny dzień.-Powiedział Thomas uśmiechając się do mnie.
-No racja- odpowiedziałam.
-To gdzie? Może na piknik? Albo nad morze pojedziemy?- Zaproponował Dylan.
-Możemy pojechać nad morze, mi to pasuje. Tylko musimy wziąść Vi i Michała- powiedziałam patrząc na nich.
-Nie ma problemu, mogą jechać, a zostaniemy tam na kilka dni?- Uprzedziła moje pytanie Kaya.
-No a jak, pewnie że tak.- Powiedział Dylan kierując się w stronę wyjścia.
-Jedziemy do domu, w końcu trzeba się spakować.- Powiedział otwierając drzwi i wpuszczając świeże powietrze do środka.
***
-Vi! Pakuj się i Michała ale już!- Wleciałam do domu niczym torpeda, w sumie jak zawsze więc nikt się tym już nie przejmował.
-Co? czemu? co się stało? coś ty znów zrobiła?- zapytała szybko odstawiając patelnie na piec.
-Jedziemy nad morze!- Krzyknęłam, Vi podleciała do mnie cała ucieszona i przytuliła.
-Coś ci się przypala.- powiedziałam śmiejąc się. Od razu mnie puściła i poleciała wyłożyć z patelni paluszki rybne.
-Dobra macie tu jedzenie, ja idę nas pakować!- powiedziała będąc już w swoim pokoju. Poszłam szybko do kuchni by wziąść sobie ja najwięcej ryby za nim Michał wbije bo nic mi już nie zostanie. Podzieliłam po równo i położyłam na talerz po czym wzięłam i poszłam usiąść na kanapie obok Michała, co było dziwne, nie rzucił się na jedzenie jak zawsze.
-Ej na ile tam jedziemy?!-Krzyknęła zza drzwi.
-A nie wiem jeszcze.- odpowiedziałam po czym wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Dylana. Czekałam aż łaskawie odbierze telefon. Po pięciu sygnałach udało mi się do niego do dzwonić.
-Na ile tam jedziemy?-zapytałam go od razu.
-Na jakieś dwa, trzy dni. Pakujcie się szybciej o trzynastej jedziemy! Bus na nas nie będzie czekał.-Dokończył swoje zdanie po czym się rozłączył. Jestem zdziwiona, pierwszy raz powiedział tak poważnie! Wstałam zostawiając dwa paluszki rybne Michałowi po czym zaczęłam się pakować.
Po trzydziestu minutach wszyscy byliśmy na dole i czekaliśmy pod Kamienicą aż przyjedzie nasz ,,Szofer''.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz