-Trzeba się jakoś rozsadzić kto z kim śpi- powiedział Dylan podchodząc do pokoju i zaglądając przez małe drzwi.
-W sumie można zrobić tak, że Dziewczyny razem a my razem.- powiedział Thomas zerkając kątem oka na mnie. Zarumieniłam się po czym zajrzałam przez okno, jechaliśmy już a nie było tego w ogóle czuć.
-Nie głupi pomysł.- Powiedziała Kaya bawiąc się moimi rudymi włosami. Chwile potem wszyscy patrzyli za okno bez słowa. Nie zręczna sytuacja.
-Co tam u was?- zapytałam z głupim uśmiechem żeby wypełnić tą cisze. Wszyscy się roześmiali.
Wstałam i zaczęłam szperać po szafkach. Otworzyłam szufladę średniej wielkości a z niej wyłonił się telewizor i DVD.
-Ma ktoś filmy?- Zapytała Kaya. Pokręcili głową.
-Sprawdź w szufladzie niżej.- Pokazał palcem Michał. W tej szafce znajdowało się chyba z ponad dziesięć filmów każdego rodzaju.
-To co oglądamy?- odsłoniłam szafkę żeby mogli zobaczyć filmy.
-Jakąś komedie może co?- zaproponował Dylan. Wyciągnęłam jaką kolwiek płytę z komedii.
-Co masz?- zapytała Vi.
-Nie wiem, obejrzymy zobaczymy.- powiedziałam włączając telewizor i wsadzając płytę do DVD. Obróciłam się by siąść ale na moim miejscu siedziała Kaya, więc zajęłam miejsce obok Thomasa.
***
-Wreszcie się skończył!-Powiedział Dylan wstawając i rozciągając się.-Następnym razem ja wybieram- powiedział z uśmiechem.
-Proszę Pana, kiedy będziemy na miejscu?- zapytał Michał przez szybę.
-Za jakąś godzinkę może czterdzieści minut.-opowiedział nie odrywając wzroku od drogi.
-Nie wiem jak wy, ale ja idę się położyć.-Powiedział Dylan kierując się do pokoiku po lewej stronie.
-Też stałam się jakaś zmęczona.-Westchęła Kaya po czym ruszyła za przyjacielem. Michał z Vi również ziewali i zajęli pokoik po prawej stronie. Zostałam ja i Thomas.
-A ty co nie idziesz spać?- Wstałam sięgając po dwa picia do lodówki.
-Nie, jakoś nie chce mi się.- odparł łapiąc puszkę Coli którą mu rzuciłam.-Dzięki- powiedział a ja kiwnęła głową. Siadałam na przeciwko niego, przy stole patrząc się na drogę.
-W sumie czuje już lekkie zmęczenie.-odparł wyrzucając puszkę do kosza.
-Ja też.- westchęłam wstając za nim i idąc do pokoi. Otworzyłam drzwi do których weszła Vi a Thomas Dylana.
-Ahahha raczej sobie nie pośpię, rozwalili się na całe łóżko.-Powiedziałam zamykając drzwi.
-Mamy podobnie. Patrz jaka z nich byłaby słodka para- powiedział pokazując na Dylana i Kaye którzy spali blisko siebie ale z dystansem. Zamknął cicho drzwi i pokazał na łóżko.
-Idź się prześpij, ja coś ogarnę.-Powiedział kiwając w stronę wolnego łóżka. Poszłam i położyłam się, bacznie obserwowałam co on kombinuje. Chwile potem zwątpił i podszedł do łóżka siadając na krawędzi i opierając się o ścianę.
-Śpij, ja będę cię pilnował.- Uśmiechnął się zadziornie.
-Ej, no nie zostawię cię tu samego.- Powiedziałam siadając i opierając się znów na przeciwko niego o ścianę. Nasze oczy znów się spotkały i nie chciały odejść. Odwrócił wzrok patrząc na telefon. Nagle cały zbladł.
-Jezu Thomas, co się stało?- zapytałam przysmykając się obok niego. Pokazał mi zdjęcie dodane jakieś piętnaście minut temu. Znajdowała się tam jego była dziewczyna Annie i jakiś przystojny chłopak. Nad zdjęciem było napisane ,,My Lovely <3''.
-Thomas, nie patrz na to.- Powiedziałam dostrzegając jak po jego policzku płynie łza.
Wzięłam mu telefon i kazałam popatrzeć na mnie.
-Zapomnij, jedziemy teraz na wakacje, szkoda sobie je puść z powodu osoby która nie jest tego warta.- odpowiedziałam ocierając łzę z jego pięknego brązowego oka. Uśmiechnął się do mnie.
-Masz rację, w końcu zaraz będziemy w cudnym miejscu. Idę obudzić naszych śpiących przyjaciół.- po czym wstał i wykonał to co wcześniej powiedział.
***
-No to jesteśmy na miejscu.-powiedział pan zza kierownicy.-Idźcie do hotelu się rozpakować, a jak będziecie chcieli żebym was gdzieś zawiózł to dzwońcie do mnie.-odezwał się przed zamknięciem szybki. Wszyscy z niecierpliwością wyszliśmy z auta i rozglądając się na wszystkie strony świata skierowaliśmy się w stronę naszego tymczasowego noclegu na wakacjach. W recepcji dostaliśmy klucz do naszych pokoi, w sumie mieliśmy jeden wielki pokój ale były w nim dwa osobne w których znajdowały się po trzy łóżka, a obok tych pokoi były łazienki również dwie. Pomiędzy pomieszczeniami znajdował się pokój gościnny z telewizorem i kanapami. Ja, Vi i Kaya zajęłyśmy ten pokój po lewej bo był większy, a chłopaki nie mieli innego wyboru niż spać w tym po prawej. Umówiliśmy się że rozpakujemy się, przebierzemy w stroje kąpielowe i ruszymy na plażę. My byłyśmy rozpakowane po dziesięciu minutach na resztę trzeba było czekać jeszcze z dziesięć. Ale w końcu wyszli i zebraliśmy się w zgraną grupę.
***
Idąc w stronę plaży oglądaliśmy to piękne miasto, nie pamiętam jak się nazywało. W sumie do naszego celu mieliśmy bardzo blisko bo po jakiejś chwilce już byliśmy przy wejściu. Plaża ta miała złocisty piasek po którym się przyjemnie chodziło a woda była cudnie błękitna. Zajęliśmy miejsce przy wolnych sześciu leżakach. Michał wziął Vi i poszli do wody tak samo jak Dylan i Thomas. Natomiast ja i Kaya zostaliśmy i chciałyśmy się poopalać. Zerkałam co chwilę na resztę naszej grupy, świetnie się bawili z tego co widziałam.
-Kaya? powiedziałaś mu?- zapytałam obracając głowę w stronę przyjaciółki.
-Nie jeszcze nie.- odpowiedziała ciągle patrząc na niego.
-Thomas i ja uznaliśmy że słodka z was para.- powiedziałam śmiejąc się.
-Tak? A za to my wszyscy uważamy że ty i Tommy powinniście być razem, jesteście tak podobni do siebie, rozumiecie się bez słów.- powiedziała kładąc mi swoją rękę na ramieniu.
-Czy ja wiem- obróciłam wzrok,
-Ale ja wiem!- siadła natychmiast zrywając się.- Nie widzisz tego? On co chwile na ciebie patrzy.
-To nic nie znaczy, też mogę się na kogoś patrzeć co chwile, to nie znaczy że mi się podoba.- opowiedziała również siadając.
-Sama wiesz jaka jest prawda, dlaczego nie chcesz się przyznać?- zapytała patrząc na mnie dziwnym wzrokiem. Nic nie odpowiedziałam.- Ja idę to reszty, jak chcesz to przyjdź tam potem.- powiedziała po czym odeszła. Kaya jest cudowna, to taka druga Vi. Obie kocham najbardziej na świecie i wiem że obie mają racje, nie wiem dlaczego próbuje sama siebie oszukać. Ale głupio mi tak w końcu nie dawno rozstał się z Annie, a dokładnie trzy dni temu.
Nałożyłam okulary przeciw słoneczne i położyłam się z powrotem na jakąś chwilkę. Nagle poczułam coś zimnego, przyjemnego. Na mojej gorącej skórze były kropelki letniej wody.
-Halo, masz zamiar cały dzień tak przeleżeć czy pójdziesz z nami popływać?-zapytał cudny głos.
-Ale tak mi się wygodnie leży.- powiedziałam otwierając oczy a przed nimi stał nachylony Thomas.
-Wiesz jaka woda jest teraz fajna? Nie za zimna, nie za ciepła, chodź no.- powiedział siadając na leżaku obok.
-A mogę jeszcze chwilkę powygrzewać się na słońcu?- zapytałam. On nie odpowiedział. Nagle poczułam zimny dotyk, otworzyła oczy i zobaczyłam jak na ręce bierze mnie Thomas.
-Ej co robisz?!- zapytałam oglądając się.
-Nie będziesz cały dzień siedziała na leżaku- uśmiechnął się i pobiegł ze mną do wody.
-Thomas!- krzyknęłam zapatrzona w jego piękny uśmiech. Chwile potem obydwoje znaleźliśmy się w wodze cali zanurzeni.
-Thomas! Ty deklu!- powiedziałam chlapiąc go wodą.Chłopak z uśmiechem również mnie zaczął chlapać. Zaczęło mnie wkurzać dostawanie wodą, dlatego podpłynęłam i wskoczyłam na niego zanurzając go całego pod wodę i nie chcąc wypuścić na powietrze, ale jednak wydostał się po czym wziął powietrze i zanurkował. Nigdzie go nie widziałam, coś wciągnęło mnie do wody. Byłam równo z nim pod powierzchnią wody patrząc znów w jego piękne brązowe oczy. Miałam wielką ochotę go pocałować ale musiałam się powstrzymać bo nie dawno stracił osobę którą kochał a po za tym brakowało mi już tlenu i wypłynęłam na powietrze. On również się wynurzył i oboje wybuchliśmy śmiechem. Popływaliśmy jeszcze trochę dokuczając sobie a potem poszliśmy na leżaki.
-Thomas, nie patrz na to.- Powiedziałam dostrzegając jak po jego policzku płynie łza.
Wzięłam mu telefon i kazałam popatrzeć na mnie.
-Zapomnij, jedziemy teraz na wakacje, szkoda sobie je puść z powodu osoby która nie jest tego warta.- odpowiedziałam ocierając łzę z jego pięknego brązowego oka. Uśmiechnął się do mnie.
-Masz rację, w końcu zaraz będziemy w cudnym miejscu. Idę obudzić naszych śpiących przyjaciół.- po czym wstał i wykonał to co wcześniej powiedział.
***
-No to jesteśmy na miejscu.-powiedział pan zza kierownicy.-Idźcie do hotelu się rozpakować, a jak będziecie chcieli żebym was gdzieś zawiózł to dzwońcie do mnie.-odezwał się przed zamknięciem szybki. Wszyscy z niecierpliwością wyszliśmy z auta i rozglądając się na wszystkie strony świata skierowaliśmy się w stronę naszego tymczasowego noclegu na wakacjach. W recepcji dostaliśmy klucz do naszych pokoi, w sumie mieliśmy jeden wielki pokój ale były w nim dwa osobne w których znajdowały się po trzy łóżka, a obok tych pokoi były łazienki również dwie. Pomiędzy pomieszczeniami znajdował się pokój gościnny z telewizorem i kanapami. Ja, Vi i Kaya zajęłyśmy ten pokój po lewej bo był większy, a chłopaki nie mieli innego wyboru niż spać w tym po prawej. Umówiliśmy się że rozpakujemy się, przebierzemy w stroje kąpielowe i ruszymy na plażę. My byłyśmy rozpakowane po dziesięciu minutach na resztę trzeba było czekać jeszcze z dziesięć. Ale w końcu wyszli i zebraliśmy się w zgraną grupę.
***
Idąc w stronę plaży oglądaliśmy to piękne miasto, nie pamiętam jak się nazywało. W sumie do naszego celu mieliśmy bardzo blisko bo po jakiejś chwilce już byliśmy przy wejściu. Plaża ta miała złocisty piasek po którym się przyjemnie chodziło a woda była cudnie błękitna. Zajęliśmy miejsce przy wolnych sześciu leżakach. Michał wziął Vi i poszli do wody tak samo jak Dylan i Thomas. Natomiast ja i Kaya zostaliśmy i chciałyśmy się poopalać. Zerkałam co chwilę na resztę naszej grupy, świetnie się bawili z tego co widziałam.
-Kaya? powiedziałaś mu?- zapytałam obracając głowę w stronę przyjaciółki.
-Nie jeszcze nie.- odpowiedziała ciągle patrząc na niego.
-Thomas i ja uznaliśmy że słodka z was para.- powiedziałam śmiejąc się.
-Tak? A za to my wszyscy uważamy że ty i Tommy powinniście być razem, jesteście tak podobni do siebie, rozumiecie się bez słów.- powiedziała kładąc mi swoją rękę na ramieniu.
-Czy ja wiem- obróciłam wzrok,
-Ale ja wiem!- siadła natychmiast zrywając się.- Nie widzisz tego? On co chwile na ciebie patrzy.
-To nic nie znaczy, też mogę się na kogoś patrzeć co chwile, to nie znaczy że mi się podoba.- opowiedziała również siadając.
-Sama wiesz jaka jest prawda, dlaczego nie chcesz się przyznać?- zapytała patrząc na mnie dziwnym wzrokiem. Nic nie odpowiedziałam.- Ja idę to reszty, jak chcesz to przyjdź tam potem.- powiedziała po czym odeszła. Kaya jest cudowna, to taka druga Vi. Obie kocham najbardziej na świecie i wiem że obie mają racje, nie wiem dlaczego próbuje sama siebie oszukać. Ale głupio mi tak w końcu nie dawno rozstał się z Annie, a dokładnie trzy dni temu.
Nałożyłam okulary przeciw słoneczne i położyłam się z powrotem na jakąś chwilkę. Nagle poczułam coś zimnego, przyjemnego. Na mojej gorącej skórze były kropelki letniej wody.
-Halo, masz zamiar cały dzień tak przeleżeć czy pójdziesz z nami popływać?-zapytał cudny głos.
-Ale tak mi się wygodnie leży.- powiedziałam otwierając oczy a przed nimi stał nachylony Thomas.
-Wiesz jaka woda jest teraz fajna? Nie za zimna, nie za ciepła, chodź no.- powiedział siadając na leżaku obok.
-A mogę jeszcze chwilkę powygrzewać się na słońcu?- zapytałam. On nie odpowiedział. Nagle poczułam zimny dotyk, otworzyła oczy i zobaczyłam jak na ręce bierze mnie Thomas.
-Ej co robisz?!- zapytałam oglądając się.
-Nie będziesz cały dzień siedziała na leżaku- uśmiechnął się i pobiegł ze mną do wody.
-Thomas!- krzyknęłam zapatrzona w jego piękny uśmiech. Chwile potem obydwoje znaleźliśmy się w wodze cali zanurzeni.
-Thomas! Ty deklu!- powiedziałam chlapiąc go wodą.Chłopak z uśmiechem również mnie zaczął chlapać. Zaczęło mnie wkurzać dostawanie wodą, dlatego podpłynęłam i wskoczyłam na niego zanurzając go całego pod wodę i nie chcąc wypuścić na powietrze, ale jednak wydostał się po czym wziął powietrze i zanurkował. Nigdzie go nie widziałam, coś wciągnęło mnie do wody. Byłam równo z nim pod powierzchnią wody patrząc znów w jego piękne brązowe oczy. Miałam wielką ochotę go pocałować ale musiałam się powstrzymać bo nie dawno stracił osobę którą kochał a po za tym brakowało mi już tlenu i wypłynęłam na powietrze. On również się wynurzył i oboje wybuchliśmy śmiechem. Popływaliśmy jeszcze trochę dokuczając sobie a potem poszliśmy na leżaki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz