-No oki, mówcie.- oparłam się o ścianę.
-Ale nie tu, chodź do restauracji na dole.- skręciły w stronę drzwi. Nie miałam nic przeciwko więc ruszyłam w ich stronę. Czułam się dziwnie. Za jakieś pięć minut siedziałyśmy już przy stolikach. Obie dziewczyny patrzyły na mnie poważnym tonem.
-No co się dzieje?- zapytałam trochę zdenerwowana.
-Jest taka sprawa...-zaczęła Kaya.- Chodzi głównie o twoje bezpieczeństwo. Obie oraz Dylan nie chcielibyśmy żeby ci się coś stało.
-Do sedna.- wyszeptałam znudzona.
-Musisz troszkę przystopować z Thomasem.- jej głos przygasł.
-Co jak to?- siadałam prostując plecy.
-Koło niego nie jest teraz bezpiecznie, uwierz nam. Najlepiej by było gdybyś na jakiś czas po prostu go unikała.-głos Kayi ciągle drżał.
-O czym ty do mnie mówisz? Ty się słyszysz?!- krzyknęłam.
-Uspokój się Sabrina.- powiedziała Vi.
-Nie mam zamiaru się uspokajać, mówiłyście ciągle że byłaby z nas świetna para, a teraz kiedy jest szansa, kiedy dogadujemy się bez słów wy tak po prostu mówicie mi że mam przestać się z nim zadawać, że mam go wyrzucić z głowy. Tak nie wolno! Uważałam was za przyjaciółki, widocznie się myliłam.- krzyczałam cała w Łzach.
-Daj nam wyjaśnić- wtrąciła Kaya.
-Wyjaśnić co? że rujnujecie mi życie? że ciągle je układacie w okół swojego scenariusza nie licząc się z moim zdaniem?! To jest właśnie przyjaźń?! Obydwie dobrze wiecie co ja do niego czuje, jesteście też świadome co on czuje do mnie. Nie chcę was więcej widzieć na oczy. Nikogo!- Krzyczałam na cały lokal aż wszyscy ludzie się na mnie patrzyli. Wybiegłam z Budynku prawie na ślepo ponieważ moje oczy były całe w łzach i nic nie mogłam dostrzec nimi. Wiedziałam jednak gdzie jest plaża, jak się na nią idzie. Po omacku poszłam w jej stronę. Gdy pod nogami poczułam miękki grunt otarłam oczy i skierowałam się ku miejscu na skale na ktorej wcześniej siedziałam z Thomasem. Nikt mnie tu nie znajdzie, nie ma takiej opcji. Ludzie patrzyli się na mnie jak na kretynkę, może jestem kretynką?! Dlaczego one mi to zrobiły! Przecież dobrze wiedziały co do niego czuje, nawet nic im mówić nie musiałam. Moje życie jest do bani. Telefon ciągle mi wibrował, każdy próbował się do mnie dodzwonić jednak nie odbierałam. Siedziała i się uspokajałam po godzinie płakania. Siedziałam patrząc w morze jakoś do 2 w nocy. Towarzyszył mi Ron który przyniósł sześciopak piwa i pół wódki. Mimo że nie jestem za piciem i tak się napiłam dla rozluźnienia. Koło trzeciej postanowiłam że pora wracać. Do kulałam się jakoś do hotelu i wjechałam widną.
***
-Gdzieś ty była?- podbiegła Vi przytulając mnie, Zignorowałam ją oraz cała resztę i poszłam zmyć makijaż po czym wskoczyłam do łóżka. Chwilę potem usłyszałam dzwięk otwieranych drzwi. Ani drgnęłam. Leżałam na boku a łzy spływały mi po policzkach. Poczułam ciepły dotyk dłoni na twarzy. Ktoś odgarnął mi włosy, to chyba Thomas, Tak to na pewno Thomas. Mimo tego nadal leżałam cichutko szlochając.
-Ej wszystko dobrze?- zapytał. Zignorowałam go.
-Nie płacz, szkoda żeby twoje piękne oczy tonęły w łzach.- powiedział obracając mnie ku sobie.
-Serce mnie boli kiedy widzę cię taką.- powiedział ocierając mi łzy. Patrzyłam na niego ślepym wzrokiem, obraz wirował.
-Thomas?-zapytałam niepewnie.
-Tak, to ja. Spokojnie jesteś tu bezpieczna.-powiedział delikatnie dotykając mojej dłoni. Ścisnęłam jego rękę, chłopak odwzajemnił. Położyłam głowę na jego kolana.
-Potrzebujesz czegoś? przynieść ci coś? Poczekaj zaraz dam ci wode.- powiedział próbując wstać. Ścisnęłam jego rękę jeszcze mocniej.
-Nie chce, zostań tu. Po prostu tu zostań.- wyszeptałam ledwo.
-Piłaś coś?- zapytał patrząc się w moją twarz.
-Może tak a może nie.- zachichotałam.
-Brina to nie jest śmieszne, martwię się o ciebie.- powiedział. Siadłam na łóżku patrząc się na jego oczy.
-Nie żartuje blondasku.- znów wyszeptałam chichocząc.
-No super, pewnie Ron cię upił. Jak go zobaczę to dostanie za swoje!- krzyknął lekko.
-Lubię kiedy jesteś o mnie zazdrosny, lubię kiedy się wściekasz. Jesteś wtedy taki słodki.- powiedziałam to mimo własnej woli. Chłopak jedną ręką trzymał mnie za dłoń a drugą za ramię żebym się nie przewróciła.
-Thomas-oparłam głowę na nim.
-Co się stało?- zapytał patrząc kątem na mnie.
-Pocałuj mnie.- powiedziała podnosząc głowę i patrząc mu w oczy.
-Jesteś pijana.- odrzekł patrząc mi ciągle w moje oczy.
-Wiem że chcesz to zrobić.- podpuściłam go. Zbliżył swoją twarz do mojej i delikatnie dotknął swoimi ustami moje. -Wiedziałam że chcesz to zrobić.
-A ty chciałaś?- zapytał nie odrywając wzroku od moich zielonych źrenic.
-Tak.- powiedziałam, a wtedy nasze usta spotkały się na dłużej. Nigdy nie czułam tak wspaniałej energii jaką miałam teraz w sobie. Nagle, tak jakby zwątpił. Odsunął się od mnie. Popatrzyłam na niego z zdziwieniem.
-Co jest?- zapytałam.
-Co z tego, jak rano nie będziesz o tym pamiętać.- wymamrotał.
-Kiedyś pocałujemy się ten pierwszy raz, szczerze, bez alkoholu. Tego nie zapomnę.- zachichotałam i położyłam się na łóżku. Co dziwne ciągle trzymałam jego rękę.
-Thomas?- zachichotałam po raz kolejny.
-Tak?- zbliżył się delikatnie do mnie.
-Nie zostawiaj mnie, bądź przy mnie proszę...- odpłynęłam. Poczułam tylko jak przykrywa mnie kocem i lekko musnął ustami w policzek.
-Nie zostawię cie nigdy. Obiecuje.- wyszeptał. Ciągle trzymał mnie za rękę.
-Potrzebujesz czegoś? przynieść ci coś? Poczekaj zaraz dam ci wode.- powiedział próbując wstać. Ścisnęłam jego rękę jeszcze mocniej.
-Nie chce, zostań tu. Po prostu tu zostań.- wyszeptałam ledwo.
-Piłaś coś?- zapytał patrząc się w moją twarz.
-Może tak a może nie.- zachichotałam.
-Brina to nie jest śmieszne, martwię się o ciebie.- powiedział. Siadłam na łóżku patrząc się na jego oczy.
-Nie żartuje blondasku.- znów wyszeptałam chichocząc.
-No super, pewnie Ron cię upił. Jak go zobaczę to dostanie za swoje!- krzyknął lekko.
-Lubię kiedy jesteś o mnie zazdrosny, lubię kiedy się wściekasz. Jesteś wtedy taki słodki.- powiedziałam to mimo własnej woli. Chłopak jedną ręką trzymał mnie za dłoń a drugą za ramię żebym się nie przewróciła.
-Thomas-oparłam głowę na nim.
-Co się stało?- zapytał patrząc kątem na mnie.
-Pocałuj mnie.- powiedziała podnosząc głowę i patrząc mu w oczy.
-Jesteś pijana.- odrzekł patrząc mi ciągle w moje oczy.
-Wiem że chcesz to zrobić.- podpuściłam go. Zbliżył swoją twarz do mojej i delikatnie dotknął swoimi ustami moje. -Wiedziałam że chcesz to zrobić.
-A ty chciałaś?- zapytał nie odrywając wzroku od moich zielonych źrenic.
-Tak.- powiedziałam, a wtedy nasze usta spotkały się na dłużej. Nigdy nie czułam tak wspaniałej energii jaką miałam teraz w sobie. Nagle, tak jakby zwątpił. Odsunął się od mnie. Popatrzyłam na niego z zdziwieniem.
-Co jest?- zapytałam.
-Co z tego, jak rano nie będziesz o tym pamiętać.- wymamrotał.
-Kiedyś pocałujemy się ten pierwszy raz, szczerze, bez alkoholu. Tego nie zapomnę.- zachichotałam i położyłam się na łóżku. Co dziwne ciągle trzymałam jego rękę.
-Thomas?- zachichotałam po raz kolejny.
-Tak?- zbliżył się delikatnie do mnie.
-Nie zostawiaj mnie, bądź przy mnie proszę...- odpłynęłam. Poczułam tylko jak przykrywa mnie kocem i lekko musnął ustami w policzek.
-Nie zostawię cie nigdy. Obiecuje.- wyszeptał. Ciągle trzymał mnie za rękę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz