-Ej czemu poszłaś?- oparł się ramionami o parapet.
-Bo nie miałam tam co robić. I tak jestem zmęczona zaraz idę spać.-odrzekłam udając że ziewam.
-Posuń się, mnie nie oszukasz aktorko.- zaśmiał się i usiadł obok.-Też zaraz zwiewam do bo rano muszę wstać i pojechać do Annie bo dziś jakoś mi się tam dotrzeć nie udało.-popatrzył się na mnie swoim boskimi oczami.
-No wybacz, nie wiedziałam że Amy cie tak polubi.- odrzekłam trochę przygaszonym tonem.
-Jakoś ten ton, jest u ciebie częsty w tym dniu.-Popatrzył na gwiazdy biorąc moją rękę i bawiąc się mi palcami.
-Może troszkę.-popatrzyłam na niego. Nasze spojrzenia znów się spotkały, tym razem twarze przybliżały się do siebie w wolnym tempie.
-A tu byliście.-Przerwała tą piękną chwile Amelia.
-No to ja już będę się brała spać.- popatrzyłam na niego byle by uniknąć jej wzroku.
-Ja chyba też się biorę. Zadzwonię jutro jak co.- powiedział uśmiechając się do mnie. Weszłam do Pokoju i zamknęłam okno.
-Ty serio idziesz spać czy tylko go chciałaś tak wiesz, przepędzić?- zapytała siadając mi na łóżko.
-Idę spać, jestem wykończona.-odrzekłam od niechcenia i położyła się spać przebrana już w pidżamkę. -A ty masz zamiar siedzieć do rana?
-Nieee, też już idę tylko się przebiorę i wyłączę światła.- jak powiedziała, tak też zrobiła. I pięć minut potem wskoczyła mi pod pościel i oddaliłyśmy się w krainę snu.
***
Rano zadzwonił mi telefon, byłam zbyt zmęczona żeby odebrać. Na szczęście Amy poszła po niego.
Słyszałam jakieś szepty ale nie ogarniałam co się dzieje.
-Kto dzwonił?- zapytałam z zamkniętymi oczami.
-A nikt, budzik ci się włączył.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy.- Śpij jeszcze ja zrobię ci śniadanie.- i odeszła.
Obudził mnie głos ciężarówki która zaparkowała koło naszej kamienicy. Była godzina dziesiąta i w domu jakoś podejrzanie cicho. Wstałam i od razu pokierowałam się w stronę kuchni. Na stole stała kartka za kanapkami. Wzięłam ją do ręki i otworzyłam.
,,Cześć śpioszku, wrócę wieczorem mam nadzieje że dasz sobie radę sama. Amy''. Zamurowało mnie. No cóż byłam sama. Zjadłam kanapki i położyłam się na kanapie.
-Halo?-po stronie jego słuchawki był mi znajomy głos nie jego, lecz dziewczyny.
-Amy? To ty?-zapytałam zdziwiona.
-No a kto inny śpioszku.-zachichotała.
-Daj mi Thomasa.-odezwałam się niskim tonem.
-Jest teraz zajęty mną, później pogadacie całuski.-powiedziała tak radosnym głosem że nie mogłam w to uwierzyć.
-Kto dzwonił?-usłyszałam głos przyjaciela w słuchawce.
-Nikt ważny, jakaś babka z sieci, powiedziałam jej żeby zadzwoniła innym razem.-nadal mówiła śmiejąc się.
Ubrałam się ogarnęłam i poszłam na miasto z nadzieją że nie spotkam żadnej faki Annie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz