środa, 6 maja 2015

Rozdział 27

-Dłużej nie mogliście tam siedzieć?-zapytała nerwowo.
-Ej uspokój się, rozwaliła sobie głowę, pomagałem jej.- powiedział zrzucając mnie na kanapę i przyklejając plasterek na głowę.
-Jest dużą dziewczynką, sama by sobie też dała radę.-obróciła oczami w moją stronę.
-Nie była tego świadoma nawet.- powiedział siadając na krześle obok mnie. Chwile potem napięcie się rozluźniło. Amy wstała i podeszła do Thomasa siadając mu na kolanie i szeptała coś mu do ucha. W brzuchu zrobiło mi się gorąco. Obróciła jego głowę w jej stronę i delikatnie musnęła w policzek. Wstałam wybiegając z domu bez butów po raz kolejny trzaskając drzwiami. Cała zapłakana usiadłam  przy ścianie.
-Ej co jest? Teraz pytam serio.- powiedział stając nad mną.
-Nic, zostaw mnie.-od kaszlnęłam.
-Teraz? Tu? Samą? W takim stanie? Chyba śnisz.- przykucnął odgradzając mi oczy spośród rudych jeszcze nie do końca suchych włosów.
-Powiedziałam zostaw mnie.-krzyknęłam po czym wstałam biegnąc w stronę końca korytarza.
Poczekaj.-Złapał mnie gwałtownie za rękę i szarpnął tak że się obróciłam a nasze usta musnęły się delikatnie. Popatrzył mi prosto w oczy a potem znów się dotknęły na dłużą chwilę.
-Thomas!-Krzyknęła Amy z progu mojego mieszkania. Momentalnie odsunęliśmy się do siebie.
-Co wy tam robicie?-zapytała patrząc na nas. Nie miała ochoty rozmawiać ani z nią ani z nim. Ruszyłam w stronę domu mijając go tak jakby nic się nie stało. W Drzwiach stała Amelia, nie miałam ochoty nawet na nią patrzeć ani się jakoś specjalnie odsuwać więc szturchnęłam ją barkiem.
-Ała, co jest?- zignorowałam ją i poszłam do swojego pokoju zamykając się. Marzyłam o chwili ciszy, samotności, żeby nikt nie wszedł teraz do mnie. Jednak tak się nie stało. I Thomas i Amy pukali do drzwi lekko je otwierając. Wstałam szybko i przytrzasnęłam swoją siłą je tak aby nie mogli ich otworzyć jednak byłam zbyt słaba. Przysunęłam szafkę zastawiając drzwi nią. Ubrałam buty i wszyłam oknem, idąc bo metalowych schodach w dół i wychodząc koło śmietników z drugiej strony kamienicy. Szłam chodnikiem daleko nawet nie wiem gdzie. Wtedy przypomniało mi się że zapomniałam odpisać Johnemu. Wzięłam telefon i pierwsze co zrobiłam to zadzwoniłam do niego.
-Halo, masz teraz czas?- zapytałam chłopaka którego zaledwie dziś poznałam.
-Aktualnie nie, ale za jakieś piętnaście minut tak.- odpowiedział zmęczonym głosem.
-Możemy się spotkać?- powiedziałam nie pewnie bojąc się jego reakcji.
-No pewnie, to ta dwadzieścia minut na..-przerwałam mu.
-Pod Molo, będę tam czekać.-wykrztusiłam nie zwracając uwagi na to czy chce coś jeszcze powiedzieć czy nie rozłączyłam się i kierowałam w miejsce spotkania.
Mój telefon ciągle wirował, dostawałam tysiąc sms od Thomasa i Amy. Pięćset razy dzwonili ale za żadnym razem nie odebrałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz