Była za piętnaście druga w nocy. Praktycznie pierwszy raz wracałam tak późno do domu. Wlekłam swoje zmęczone ciało po metalowych schodach z tyłu budynku, bo nie miałam sił już iść normalnie. Wyszłam wreszcie na poziom mojego okna wzięłam głęboki wdech.
-No wreszcie.-usłyszałam głos i stanęłam w miejscu.-Myślisz że jak się nie ruszasz to cię nie widzę?- zaśmiał się.
-Miałam taką nadzieje.- burknęłam pod nosem i zaczęłam iść w kierunku okna, rozglądając się na wszystkie strony by chociaż dostrzec jakąkolwiek sylwetkę tej osoby.
-Stój- poczułam czyjąś dłoń na moim nadgarstku.-Gdzie byłaś?
-Nie będę ci się spowiadać.- powiedziałam próbując wydostać się z uścisku chłopaka, dobrze wiedziałam że to Thomas.
-Nie warto, wiesz że cię nie puszczę.-zsunął się po ceglanej ścianie siadając na metalu. Miał racje, dobrze wiedziałam że nie da mi za wygraną.
-Byłam na molo z Johnym.- skierowałam się by siąść obok niego ale potknęłam się na jego nogach i wylądowałam na jego kolanach.
-Yhym.- odkaszlnął i zapadła cisza,-Dlaczego uciekłaś?
-Z Domu?- zdziwiło mnie to pytanie.
-Nie, wtedy jak byliśmy na korytarzu.- Popatrzył się pierwsze na mnie a potem w niebo.
-Bo przyszła twoja dziewczyna.- odezwałam się lekko chamskim tonem.
-Jaja se ze mnie robisz? Ona i ja? No proszę cię.- parsknął śmiechem.
-No tak to wygląda.- uśmiechnęłam się lekko.- A z resztą ona na ciebie mega leci, i zawsze dostaje to czego chce.. Mimo to że była pewna tego nie dopuszczała mnie do ciebie.- Oparłam głowę o ścianę.
-To trzeba było iść ze mną na plan a nie wysyłać Amy.- Powiedział rzucając na schody kamyczek.
-Co? Amy mi mówiła że ty ją tam zaprosiłeś.- odepchnęłam się gwałtownie od ściany.
-Mi powiedziała że ty ją wysłałaś.- I ja i Thomas byliśmy zdziwienia.-A po za tym po co ją miałem zapraszać, to z tobą tam chciałem iść.- powiedział po czym dał mi buziaka w policzek a ja położyłam swoją głowę na jego ramieniu i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz