-Ej fajny jest, chce go.- powiedziała z głupkowatym uśmiechem.
-On nie jest rzeczą nie możesz go chcieć.-wykrztusiłam z gulą w gardle. Jej wzrok prześwidrował mnie całą ale nie zwróciłam na to uwagi i poszłam do kuchni się napić.
-Coś się stało?- zapytała podchodząc do mnie.
-Nie, ależ skąd że.- odpowiedziałam sarkastycznie ale ona chyba tego nie zauważyła. -Rozgość się, będziesz spać na kanapie.- pokazałam palcem białą wygodną sofę. Nagle mój telefon zadzwonił Amy była bliżej niego więc podała mi go. Widziałam jak kątem oka patrzy kto do mnie dzwoni. Jej uśmieszek znikł kiedy podała mi telefon.
-Ej Brina idziesz ze mną na Bubble tea?- zapytał Thomas.
-Teraz? A co z Amy?- przyciszyłam ton głosu.
-Nie możesz jej zostawić na chwile samej?-zadał kolejne pytanie.
-Nie wiem, w sumie to tylko pięć minut, dobra za trzy minuty pod moimi drzwiami.- rozłączyłam się idąc do łazienki i poprawiając włosy.
-Amy zostawiam cie na dziesięć minut samą, nie spal mi domu.- powiedziałam ubierając bluzę.
-Nie jestem tobą.- zaśmiała się po czym dodała.- A zaprosimy sąsiada dziś na kolacje?- zapytała podchodząc do mnie bliżej z tym jej głupkowatym uśmieszkiem.
-Zobaczymy.-odpowiedziałam oschle i wyszłam. Czułam jej wzrok przez to szkiełko w drzwiach. Patrzyła na nas jak odchodzimy do Windy. Gdy oddaliliśmy się od budynku czułam się spokojniej.
-Ile ta Amy tu będzie?-zapytał tak prosto z mostu.
-Prawdopodobnie tydzień ale nie wiem jeszcze do końca. A co zakochałeś się?-powiedziałam podirytowanym głosem.
-Oj ty chyba jesteś zazdrosna.- powiedział z drobnym uśmiechem na twarzy. Stanęłam i popatrzyłam na niego ja na idiotę.
-Ja? Chyba cie łeb boli ciekawe o kogo.- powiedziałam po czym obróciłam się na pięcie i poszłam dalej. W oknie od BT było widać jak stoi jeszcze przez moment z uśmiechem na twarzy po czym poprawia fryzurę i wraca do mnie. Kupiliśmy nasze ulubione smaki i powoli wracaliśmy do domu, ciągle rozmawiając i dokuczając sobie.
***
-Długo was nie było.-Powiedziała Amy jak tylko przekroczyliśmy próg mojego mieszkania.
-A tam tylko chwilkę.- Odezwał się z uśmiechem Thomas zerkając na mnie.
-Strasznie się nudziłam przez ten czas.- wydusiła zagrywając czekoladą.
-Ale przestań, nie było nas z piętnaście minut, nie mów że jesteś małym dzieckiem z którym trzeba siedzieć cały czas bo nie poradzi sobie nawet włączyć telewizora.-ściągnęłam kurtkę i popatrzyłam na koleżankę. Była cała czerwona a Thomas się śmiał.
-Tak? A mam ci przypomnieć jak nie chciałaś iść do kibla bo bałaś się go.-Powiedziała z zadziornym uśmiechem jakby chciała się zemścić za to co powiedziałam.
-Serio Brina?- zaśmiał się Thomas i obrócił mnie do siebie.
-No co bałam się że mnie wciągnie.- chwile po czym ogarnęłam co powiedziałam. Wszyscy w trójkę zaczęliśmy się śmiać.
-To jak pizza na kolacje?- rzuciłam telefon blondynowi który przytaknął i popatrzył na Amy.
-Mi to pasuje, ale wiecie, bez szynki, pieczarek, sera i tym podobne.- powiedziała oglądając swoje paznokcie.
-To co chcesz jeść? Same ciasto?- zaśmiał się.
-Zamówmy tą serową, dzwoń już.- podeszłam do niego i podałam mu ulotkę.
Pół godziny później przyjechała nasza kolacja i wszyscy smakowicie ją zjedli. Oczywiście Amy musiała się przechwalać czego ona tam nie osiągnęła i tym podobne, Thomas zadawał jej pytania a ja siedziałam cicho, najwyraźniej bawią się oboje znakomicie tam. Wstałam od stołu,
-Ej gdzie idziesz?-Zapytał Thomas jakby tylko jego obchodziło to że się stąd oddalam. Zignorowałam go, wzięłam szybko bluzę i wyszłam przez moje okno na schody żeby popatrzeć w niebo.